BPH nie prowadzi już sprzedaży nowych produktów, ale obsługuje portfel udzielonych w przeszłości kredytów walutowych
Takiej straty w historii polskiej bankowości jeszcze nie było, a spośród spółek notowanych na polskiej giełdzie większy minus zanotował tylko 10 lat Orlen. Jak pisze dzisiejszy Dziennik Gazeta Prawna, Bank BPH zakończył ubiegły rok ze stratą na poziomie 5,5 mld zł. Gazeta dodaje jednak, że instytucji nie grozi bankructwo, gdyż regularnie jest dokapitalizowywana przez właściciela, czyli amerykańską grupę GE. Tylko w ubiegłym roku dosypała do BPH 7,4 mld zł.
Jak już wspomniałem, BPH nie pozyskuje nowych klientów, a dodatkowo jest niewielkim bankiem jak na polskie warunki. Skąd więc tak duża strata? Wszystko przez jego mieszkaniowe kredyty walutowe, głównie we franku szwajcarskim, które coraz częściej stają się przedmiotem sporów sądowych. Na koniec ubiegłego roku wartość kredytów objętych sporami sięgnęła 7,1 mld zł. Rezerwy, zawiązane w związku z tym, tylko w ubiegłym roku miały wartość 5,6 mld zł.
Bank BPH ma niezwykle interesującą i złożoną historię. Został sprywatyzowany na początku XXI wieku. Trafił w ręce niemieckiej grupy HVB, która była też właścicielką innego polskiego banku – Powszechnego Banku Kredytowego. Obie instytucje zostały więc połączone, ale po kilku latach HVB została przejęta przez włoski UniCredit. Ten był już właścicielem Pekao i zamierzał przeprowadzić kolejną fuzję, na którą nie chciały zgodzić się ówczesne władze. Ostatecznie BPH został podzielony – część biznesu przyłączono do Pekao, a reszta działała jako BPH i została przejęta przez GE. Grupa ta, dotknięta kryzysem wybuchłym w 2008 r., pozbyła się ostatecznie BPH na rzecz Aliora, który nie zdecydował się jednak przejąć kredytów walutowych. Te wciąż zarządzane są więc przez BPH.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna