Segment banku odpowiedzialny za ten produkt może stać się rentowny dopiero w 2025 roku
Goldman Sachs zaraportował straty sięgające 1,2 mld dolarów. Dotyczą one wyłącznie pierwszych dziewięciu miesięcy 2022 roku i jednego segmentu działalności: kredytów konsumenckich. Jak poinformował Bloomberg, odpowiadać za to może Apple Card.
Kredytówka od banku inwestycyjnego i potentata z Doliny Krzemowej pojawiła się na rynku w 2019 roku. Mogli z niej korzystać wyłącznie klienci w USA i to nie zmieniło się do dzisiaj. Natomiast Apple przejęło zlokalizowany w Wielkiej Brytanii fintech Credit Kudos, co może wskazywać na chęć oferowania w Europie, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, usługi Apple Card.
Karta dostępna w wersji cyfrowej i tradycyjnej (chociaż nie plastikowej – wykonano ją z tytanu) może przyciągać klientów z kilku powodów. Jednym z nich jest moneyback, wynoszący od 1 do 3 proc. (najbardziej promowane są zakupy np. w sklepach firmy z Cupertino). Klient nie jest też obciążony licznymi prowizjami, a naliczane odsetki są konkurencyjne. Z punktu widzenia użytkownika produkt warty uwagi.
Gorzej wygląda to w przypadku banku, który nie ma jak zarabiać na posiadaczach kart. Jednocześnie koszt zdobycia jednego klienta wynosi, według serwisu CNBC, 350 dolarów. Początkowo w banku zakładano, że próg rentowności zostanie osiągnięty w dziale kredytów konsumenckich w 2022 roku – teraz mowa jest o 2025 roku.
Co na to bank? Instytucja odnosi się do partnerstwa pozytywnie. Można przyjąć, że nie są to puste zapewnienia – jesienią okazało się, że firmy rozszerzą współpracę i zaproponują klientom rachunek oszczędnościowy. Podmioty zapewniły wówczas, że i ta oferta będzie atrakcyjna dla klienta: bez opłat za korzystanie z konta czy transferowanie środków, bez minimalnych depozytów, za to z konkurencyjnym oprocentowaniem.